Czy plebiscyt National Geographic rozsławi region?
Ziemia Krasnostawska, jako Kraszczady, walczy o prestiżowy tytuł jednego z „Cudów Polski 2026”. Ideą organizowanego przez przez National Geographic Traveler plebiscytu jest promowanie miejsc, które często pozostają poza głównymi szlakami i udowodnienie, że aby przeżyć przygodę, nie trzeba wyjeżdżać na drugi koniec świata.
Do powyższego sformułowania idealnie wpisują się wciąż jeszcze nie do końca odkryte Kraszczady. Jest to wyjątkowa okazja dla Krasnegostawu i okolic na przedarcie się przez wysoki parawan turystycznie mocnych regionów. Tytuł Cudu Polski to nie nagroda czy statuetka, ale coś bardziej cennego – ogólnopolska promocja miejsca. Laureaci konkursu prezentowani są m.in. w portalu organizatora, a także na łamach drukowanego magazynu National Geographic Traveler.
W głosowniu przyznawane jest 16 tytułów, po jednym dla każdego województwa. Kraszczady konkurują ze znanym i popularnym Nałęczowem, a także CSK Lublin. Głosować na nasz region można i warto codziennie, do 13 października, bez konieczności logowania. Zajmuje to dosłownie kilka sekund. Zagłosuj teraz.
Z krasnostawskiej perspektywy im większe zainteresowanie turystów naszym regionem, tym większa uwaga lokalnych władz względem stanu obiektów zabytkowych i przyrodniczych, a także presja na zapewnienie ich dostępności. To także szansa na rozwój inicjatywy turystycznych, bazy noclegowej i gastronomicznej. Popyt generuje podaż, a sukces jednego podmiotu daje inspirację innym. Wprowadzanie Kraszczad na turystyczne mapy zajęło 25 lat. Proces budowania stabilnej i solidnie uposażonej marki w formie regionu zajmie także trochę czasu. Ewentualny tytuł może ten procees przyspieszyć poprzez generowanie popytu.
Krasnystaw nigdy nie miał lekko. Przy poprzednim podziale administracyjnym miasto znalazło się w pobliżu truj styku trzech województw, które podzieliły pomiędzy siebie Ziemie Krasnostawską. Niegdyś znamienite miasto Krasntstaw ze swymi ziemiami zamieniły się w peryferia, które zaopatrywały w produkty rolne, przemysłowe oraz w pracowników centralne ośrodki. Dano nam dożynki, sugerując święto ziemniaka, ostatnim rzutem na taśmę wybrano jednak szlachetny chmiel. Gdy, Chmielaki, okazały się sukcesem, próbowano je przenieść do innego ośrodka. Zostały i są dziś, obok kefiru (!) elementem tożsamości Krasnegostawu i całego powiatu. Wciśnięci pomiędzy Roztocze (z Zamościem), Chełmskie Polesie i Ziemię Lubelską z miastem wojewódzkim, z jednej strony mamy idealne warunki do rozwoju turystyki, z drugiej pozostajemy niezauważeni i pomijani. Kraszczady mogą to zmienić, oferując klarowną i skondensowaną ofertę turystyczną przez cały sezon.
Kraszczady to także swego rodzaju trwały pomnik dla inicjatorów nazwy. Wymienić tu należy dwóch nauczycieli ZSZ śp. Zbyszek Soczyński, śp. Stomma oraz przewodnik turystyczny PTTK – Stanisław Rycyk – wędrowców i propagatorów naszej małej ojczyzny.
Cała krytyka idei Kraszczad opiera się na politycznych antypatiach względem głównie Burmistrza Miasta Krasnystaw (byłego już prezesa LOT Kraszczady). Dla krytyków Miciuły Kraszczady stanowią miękkie podbrzusze, które jako projekt miękki, a w zasadzie rozwijana koncepcja, w porównaniu z twardymi projektami, nie wspominając o kwestiach personalnych, dają możliwość wyżywania frustracji i niemocy bez ryzyka straszenia sądem. Jest to nic innego jak załatwianie się we własne gniazdo zwane Kraszczadami (Ziemią Krasnostawską). Czas opisywanego plebiscytu to nie pora na kłótnie. Polityk i tak przeminie, a niewykorzystana przez region szansa zostanie z nami na kolejne dekady w postaci marginalizacji regionu. Logika jest tu nieubłagana albo Kraszczady pojawią się na turystycznych mapach, albo Krasnystaw jeszcze bardziej z nich i nie tylko z nich zniknie.
Wspieraj swój region – zagłosuj teraz (klick).
Redakcja. TCh. Foto: TCh / Kraszczady Stare


