KRASZCZADY, MIĘDZY PRZESZŁOŚCIĄ A PRZYSZŁOŚCIĄ



„Kraszczady – krajobraz, pamięć, ludzie, przyszłość ziemi krasnostawskiej” – pod takim hasłem w miniony weekend w Krasnymstawie odbyła się konferencja Wojewódzkiej Rady Towarzystw Regionalnych „Kraszczady”. Była to okazja do spotkania badaczy, regionalistów, ludzi kultury i samorządowców, ale przede wszystkim do rozmowy o naszym regionie – jego historii, dziedzictwie, mieszkańcach i przyszłości.


Głównym elementem konferencji były wykłady w krasnostawskim Muzeum. Ich tematyka była bardzo różnorodna – od propozycji szlaku partyzanckiego przedstawionej przez dr. Artura Bożęckiego, po nieznane fakty i opowieści dotyczące m.in. czasów zaborów i okupacji, o których mówił dr Leszek Janeczek. Program był bogaty, dlatego trudno byłoby omówić wszystkie wystąpienia. Zdaniem naszej redakcji na szczególną uwagę zasługują dwa z nich.


„Kraszczady zaczęły się w Gorzkowie”


Jedno z wyróżniających się wystąpień zatytułowane „Kraszczady zaczęły się w Gorzkowie” poprowadziła Anna Kot, dyrektor gorzkowskiego Centrum Społeczno-Kulturalnego. Jak może sugerować tytuł wykładu, był to swoisty manifest – niejako mieszkańców gminy Gorzków – świadomych tego, że to właśnie ich ziemie i ich krajobrazy stały się inspiracją dla powstania i ewolucji nazw: Małe Bieszczady, Krasnostawskie Bieszczady i formy ostatecznej – Kraszczady.
Uczestnicy konferencji mogli usłyszeć o czymś, co jest pomijane w oficjalnych opowieściach o budowaniu marki: „Słowo Kraszczady pojawiło się nie w urzędzie, nie w strategii, nie jako gotowa marka, a wśród ludzi”.


Nie zabrakło również nazwisk osób uznawanych za twórców i pierwszych użytkowników tego określenia – „zapalonych wędrowców i propagatorów ruchu turystycznego: Zbyszka Soczyńskiego, Janka Stommy, Stanisława Rycyka”.


Sednem wystąpienia i towarzyszącej mu prezentacji był przekaz: „Kraszczady mają swój początek. A ten początek jest mocno związany z Gorzkowem”. Towarzyszyło temu wyraźne podkreślenie: „To nie jest próba zawłaszczenia marki. To jest próba przywrócenia pamięci o jej źródle”.


Wykład zakończył się mocnym podsumowaniem: „Każda marka miejsca zaczyna się od ludzi, którzy potrafią dostrzec wartość tam, gdzie inni widzą po prostu codzienność”.


Kultura, która buduje markę miejsca


Drugim z wystąpień, na które chcemy zwrócić uwagę, było „Kultura, która buduje markę miejsca. Siennica Różana – od dziedzictwa do współczesności”. Przygotowała je i wygłosiła Agnieszka Poźniak, dyrektor Centrum Kultury w Siennicy Różanej.


Był to swego rodzaju warsztat poświęcony budowaniu potencjału i marki miejsca. Jedną z głównych tez wystąpienia było stwierdzenie: „Turysta nie przyjeżdża do miejsca dlatego, że ma ono ofertę kulturalną, tylko przyjeżdża dlatego, że kultura nadała temu miejscu znaczenie”.


Jak wskazywała prowadząca, miejsce może stać się marką poprzez jedno unikalne doświadczenie i właśnie kultura może stanowić narzędzie je dostarczające. Kultura staje się w tym ujęciu turystyczną kotwicą przyciągającą turystów.


Jednocześnie, jak zaznaczała prelegentka: „Sama kultura nie może jednak stać się produktem turystycznym, a jedynie powodem, aby zatrzymać się i poznać historię miejsca. Wydarzenie kulturalne może być produktem turystycznym, jeśli będzie powiązane z miejscem”.


Konferencja także w terenie


Konferencja nie ograniczała się do wykładów. Jej uczestnicy wzięli również udział w wycieczce autokarowej, podczas której odwiedzili Wieżę Ariańską w Krynicy, ruiny zamku w Krupem oraz Stadninę w Białce. Za merytoryczną opiekę nad wyprawą odpowiadał dr Konrad Grochecki, archeolog i pracownik naukowy Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie.


Była to dla wielu gości – uczestników konferencji – pierwsza okazja do spojrzenia na ziemię krasnostawską naocznie, poprzez poznanie konkretnych miejsc, zabytków i ich historii oraz krajobrazu.


„To, co nie ma nazwy, nie istnieje”


W trakcie samej konferencji padły także słowa dr. Leszka Janeczka, które mogłyby stać się końcowym mottem spotkania: „To, co nie ma nazwy, nie istnieje”.
Chociaż słowa te zostały wypowiedziane w nieco innym kontekście, aż proszą się, by odnieść je do naszych Kraszczad. Bo Kraszczady wzięły się z doświadczenia. Mają nie tylko swoją nazwę i historię, ale również ludzi, którzy tę nazwę stworzyli i którzy – trochę niczym w dalekobieżnej sztafecie – przez lata skutecznie ją upowszechniali.

Red. TC.


Krasnostawska.pl 2026
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.